sobota, 3 grudnia 2016

Bujaczek z wibracją od Fisher Price

Bujaczek Fisher Price sprawdził się najbardziej przy córeczce, chociaż w jej przypadku używaliśmy go zdecydowanie za często. Powinien służyć nam jedynie w wyjątkowych sytuacjach, w tym do karmienia (zanim zaczęła siadać i mogła się przesiąść do zwykłego krzesełka do karmienia), do krótkiej zabawy czy - jak w naszym przypadku - do obcinania paznokci podczas jednej z krótkich drzemek. 

Niestety przez bardzo długi okres średnio radziliśmy sobie z usypianiem córci na noc, więc co wieczór bujak był w użyciu. Kiedy wybudzała się podczas prób jej odłożenia do łóżeczka, nie chciała zasnąć przez kolejne 1,5 godziny (raz położyliśmy się spać dopiero o 1 rano), dalsze próby również były w bujaczku ze względu na to, że na rękach nie było już siły próbować (ból pleców itp.). Z uśpieniem nie było problemu tym bardziej, że pomagały w tym wibracje... problem był z wyczuciem odpowiedniego momentu jej przełożenia do łóżka. 

Muszę dodać, że córeczka miała wzmożone napięcie mięśniowe z jednej strony i z pewnością częste użycie bujaka nie pomagało, a wręcz wzmocniło problem, bo praktycznie zawsze leżała z głową w lewą stronę i generalnie z lekko odgiętym całym ciałem. To była dla nas nauczka, dlatego w przypadku synka z bujaka korzystaliśmy od święta, np. aby wyjść z nim na krótko na ogród, do krótkich zabaw i od święta do usypiania - potem zasypiał bujany na rękach, aż w końcu nauczyliśmy go (podobnie jak córcię) zasypiać w łóżeczku. 

Mimo że z opisu może się wydawać, że to kiepski pomysł na zakup dla dziecka, polecam go pod warunkiem rozsądnego korzystania z niego. Dla dziecka do snu najlepsze jest łóżko, do zabawy w pierwszych miesiącach - kocyk albo mata edukacyjna położona na podłodze, bo tylko w leżącej pozycji maluszek może ćwiczyć mięśnie przez naukę przewracania się na boki czy też podnoszenia z pozycji na brzuszku. Bujaczek sprawdza się też w kryzysowych sytuacjach, kiedy nic innego nie działa przy próbie uśpienia maluszka - niektórzy ponoć potrafią zapakować się wieczorem do samochodu tylko po to, aby dziecko się uspokoiło, a bujak ze względu na możliwość włączenia wibracji daje podobny efekt. 

Wg opisu producenta, z bujaka mogą korzystać nawet starsze dzieci (bodajże do 3 roku życia), ale nastawiałabym się na korzystanie z niego jedynie przez rok do dwóch, bo potem takie półleżące "krzesełko" przestaje być atrakcyjne dla dziecka. Ma co prawda opcję blokady tak, aby pełniło funkcję krzesełka, ale jednak moje dzieci (w tym 1,5-roczny synek) zdecydowanie wolą malutkie plastikowe krzesełko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz